Let's do the catwalk

środa, 17 maja 2017

Znajdź mnie na www.letsdothecatwalkladies.pl


Zmiany, zmiany, zmiany. 

Catwalk się przenosi! Zabiera wszystkie ubrania i teraz możecie śledzić go w nowej odsłonie. 

Wszystkich serdecznie zapraszam w nowe miejsce. Znajdziecie tam jeszcze więcej zdjęć, inspiracji i modowych porad.



czwartek, 11 maja 2017

WTF IS NORMCORE?

BLUZA: ZARA | TOREBKA: MICHAEL KORS | DŻINSY: MANGO | OKULARY: VANS


Czytaliście może o nowym trendzie w modzie o nazwie normcore? Polega on na... ubieraniu się normalnie. Normalnie do przesady. A właściwie hardcorowo normalnie jak sama nazwa wskazuje. Więc jeśli myśleliście, ubierając rano dżinsy i koszulkę, że nie należycie do żadnej grupy wyznawców mody, to grubo się myliliście. Jesteście normalsami. Tak.. też to googlowałam. Wikipedia podpowiedziała mi, że normcore to - finding liberation in being nothing special , co świetnie opisuje ten trend.

Żyjemy w czasach, które narzucają nam przynależność do jakiejś grupy. Jeśli wydaje Wam się, że moda Was nie interesuje, nie zważacie na panujące trendy, ba! zupełnie ich nie znacie, interesuje Was coś więcej niż płytka moda, a co więcej Wasze podejście do fanatyków mody jest w pewien sposób lekceważące, a w tej chwili tak jak ja siedzicie przed komputerem ubrani w dżinsy i t-shirt, to moi drodzy, tak jak pisałam wyżej - jesteście normalsami. 

Całkiem niedawno, kilka lat temu, tuż po fali hipsterów i drwali, badacze z nowojorskiej agencji zajmującej się badaniem trendów K-Hole, dostrzegli nową grupę, która za swoją cechę wyróżniającą i atut uznawała to, że ubierającą się całkiem.. normalnie. Zdanie "zwykły t-shirt, nie wiem gdzie go kupiłem" stało się podstawową odpowiedzią normalsa.  Jak odróżnić normalsa od zwykłej osoby? Są normalsi i... normalsi. Pierwsi, "oryginalni", którzy nawet nie wiedzą, że są normalsami i druga grupa, która w normalsa przekształciła się z hipstera lub innej "subkultury". To druga, starannie kompletuje strój, aby wyglądał jak normalny, przy czym na każdym kroku podkreśla: nie interesuje się moda, nie mam na to czasu. Prosta bluza, zwykłe dżinsy, pierwszy lepszy t-shirt, najlepiej bez konkretnej marki, a jeśli jest już firmowy.. to każdy normals podkreśli, że jest on kupiony nie patrząc na cenę/metkę/nazwę sklepu/galerię/butik, ot zwykły t-shirt Gucci. Brzmi niedorzecznie? 

Do niedawna ubieranie się normalnie było passe ( a przynajmniej, tak mówiono nam w świecie mody ). Dziś największe domy mody, projektanci, influencerzy lansują tego typu ubrania. Na pokazach widzimy modelki w dresowych spodniach. Scenerie pokazów imitują supermarkety. Słynne stylistki zakładają prosty męski t-shirt z chwytliwym hasłem. Za ikonami mody idą młodzi jej miłośnicy i wyłapują trendy. Cały ten proces podchwytują sieciówki i zalewają nas nowymi ubraniami. Zwykłe koszulki, dżinsy o prostej nogawce i rozsuwane bluzy, klapki ala Birkenstock i tenisówki.  Co po części za tym idzie ,powstają kolekcje unisex, obecnie bardzo modne, a przy okazji coś co jest modne można sprzedać więcej, szybciej i łatwiej. Unisexy są trochę w stylu lat 90 - przywołują dobre wspomnienia obecnych 30 latków - kto z nas nie miał bluzy po starszym bracie? Nie zależnie od płci - każdy.  Jeśli coś przywołuje dobre emocje samo się sprzedaje.

Podsumujmy: jak odróżnić normalsa od normalnego człowieka? Myślę, że prawdziwi normalsi nie mają pojęcia, że są normalsami i to co myślą o nich znawcy mody zwyczajnie mało ich obchodzi. A ci drudzy? Czekają na kolejny nowy trend, który zupełnie ich pochłonie.

niedziela, 7 maja 2017

STATEMENT BAG

TOREBKA: SKINNY DIP ( ASOS ) | KOSZULA : ZARA | RAMONESKA: ZARA | DŻINSY: MANGO | BUTY: REEBOK


Mam słabość do ciekawych torebek. Kolorowych, przesadzonych, o dziwnych kształtach, z śmiesznymi napisami. Najczęściej je oglądam, czasem robię zdjęcie, dzielę się nim na Instagramie, uśmiecham się szeroko do torebki i odkładam ją na miejsce.

W mojej szafie są pojemne, nawet mimo małych kształtów, proste okazy. Zwykle są przepełnione ponieważ wszystko się przyda, a większość przetrzymywanych tam rzeczy jest niezbędna do przeżycia dnia. Każdy z otrzymanych paragonów odruchowo chowam do torebki i tam go zostawiam, aż do sprzątania.

Ta różowa torebka wyraźnie wyróżnia się na półce z torebkami. Nie jest zbyt duża, nie jest też zbyt pakowna, starcza na pojedynczą szminkę, portfel, telefon i może ze cztery większe paragony. Przypomina dużą puszkę coca-coli (niestety, chwilę po moim zakupie Skinny Dip wypuściło linię z "puszką" coli), którą pije w zbyt dużej ilości. Zdobi ją duży napis liquid sarcasm i chyba to przeważyło szalę, że torebkę dodałam do zakupów.

Noszę ją do zupełnie prostych zestawów. Bez dodatkowej biżuterii. Najczęściej do dżinsów i t-shirtów lub koszul. Zazwyczaj są to gładkie ubrania, aby nic nie przyćmiewało jej uroku.

Pewnie drugi raz nie zdecydowałabym się na jej zakup, gdyż szczerze mówiąc nie używam jej za często, ale kto z nas nie kupił nigdy czegoś ładnego, ale nieużytecznego? 
A pipdig Blogger Template